czwartek, 31 grudnia 2015

Inne: Motorsportowe podsumowanie roku




Sezon wyścigowy 2015 można uznać za zakończony, więc pora na podsumowanie… a jest o czym pisać.


„D” JAK DOMINACJA
                Słowo dominacja pojawiało się w tym roku wiele razy, w F1, WTCC, WRC, MŚ Superbike.

Mistrzostwa Świata Superbike: Jonathan Rea

                Jonathan Rea po przesiadce z przestarzałej Hondy na Kawasaki absolutnie zmiażdżył konkurencję. Wygrał ponad połowę wyścigów (14 z 26), na podium nie stał  tylko w obu wyścigach w Jerez, gdzie przypieczętował mistrzostwo czwartym miejsce i nie ukończył tylko jednego wyścigu- ostatniego w Katarze, gdzie posłuszeństwa odmówiła maszyna. Jakby tego było mało ustrzelił aż pięć dubletów, czyli zwycięstw w obu wyścigach weekendu (w Tajlandii, Holandii, Imoli, Portugalii i Francji). Na koniec sezonu miał 548 punktów, to aż o 132 więcej niż drugi Chaz Davies.



Formuła 1: Lewis Hamilton i Mercedes GP


                Już drugi rok z rzędu Lewis Hamilton i Mercedes zgarniają wszystko. Zespół Mercedes wygrał aż 16 z 19 wyścigów sezonu, co stanowi aż 84%, jakby tego było mało zespół ustrzelił aż 12 dubletów (czyli dwie pierwsze lokaty) Mercedes nie wygrał trzy razy- w Malezji (mimo to obaj kierowcy na podium) oraz na Węgrzech i w Singapurze, gdzie na podium zabrakło Mercedesów (ba Hamiltona to zabrakło nawet na mecie, po awarii). Te potknięcia wykorzystał Sebastian Vettel, który niczym Ricciardo rok temu wygrał 3 wyścigi. Statystyki Hamiltona również są imponujące. Wygrał on ponad połowę wyścigów, a na pudle nie stał tylko na Węgrzech (gdzie musiał odrabiać straty po problemach na pierwszym okrążeniu) i w Singapurze, gdzie posłuszeństwa odmówiła maszyna. Do tego zdobył 11 pole positions. Hamilton zdobył łącznie 381 punktów, o 59 punktów wyprzedzając drugiego w tabeli Nico Rosberga.


Mistrzostwa Świata Samochodów Turystycznych: Jose Maria Lopez i Citroen


                W WTCC z kolei od dwóch sezonów dominuje Citroen i Pechito Lopez. Citroen mimo największego balastu i odwracania czołowej dziesiątki na starcie do drugiego wyścigu wygrał aż 21 z 26 wyścigów (to stanowi 81%), a ich kierowców nie było na podium tylko trzy razy (na Węgrzech, w Rosji i Japonii), za każdym razem były to drugie wyścigi weekendu. W klasyfikacji generalnej kierowcy zajęli 4 pierwsze miejsca (kolejno Lopez, Muller, Loeb i Ma). Lopez z kolei wygrał 10 wyścigów (czyli 38%) i tylko cztery razy nie było go na podium (raz finiszował poza czołową dziesiątką i nie ukończył jednego wyścigu).  Ostatecznie zgromadził 475 punktów, to jest o 118 punktów więcej od Mullera.



Rajdowe Mistrzostwa Świata: Sebastien Ogier i Volkswagen


                Również i w WRC układ sił się nie zmienił, dalej dominuje Ogier z Volkswagenem. VW nie wygrał tylko jednego rajdu- Rajdu Argentyny, ba każdy z kierowców miał problemy techniczne i punkty zdobył tylko Ogier, ale to były tylko 3 punkty za PowerStage. Główny zespół (Ogier/Latvala) w klasyfikacji konstruktorów zdobył 413 punktów (dla porównania Citroen zdobył ich 230). Sebastien Ogier wygrał 8 z 13 rund (czyli 61%) i zdobył 263 punkty, wyprzedzając Latvalę aż o 80 punktów. Jakby tego było mało zdobył łącznie 27 punktów za PowerStage (9 razy wygrywał taki odcinek specjalny). Nie ukończył tylko jednego rajdu- w Hiszpanii, gdzie uderzył w barierę, a w Argentynie i we Francji po problemach finiszował odpowiednio na 17 i 15 pozycji.


FIA Długodystansowe Mistrzostwa Świata: Porsche Team


                O ile w trzech pierwszych rundach WEC Porsche praktycznie nie miało przewagi nad Audi. W Silverstone i Spa zwycięstwo odniosło Audi z numerem 7, jednak w LeMans Porsche było już minimalnie z przodu, ale ustrzeliło dublet wygrało #19 Porsche w składzie: Bamber, Tandy i Hulkenberg. Po tym wyścigu przewaga Porsche zaczęła rosnąć. Bernhard, Webber i Hartley cztery kolejne rundy, Porsche wygrało również ostatnią rundę, jednak nie była to załoga #17, lecz #18, w składzie Lieb, Dumas, Jani, ale właśnie to zwycięstwo dało mistrzostwo „siedemnastce”. Wprawdzie przewaga kierowców z #17 wynosiła zaledwie 5 punktów, ale to dlatego, że Audi z numerem 7 kończyła wszystkie wyścigi na podium (!). W klasyfikacji producentów przewaga ta była zdecydowanie większa, bowiem wynosiła ona 80 punktów.


MŁODE WILKI W NATARCIU

Stoffel Vandoorne (GP2 Series)


                Spokojnie mógłby się znaleźć wyżej, ale znalazł się tutaj. Stoffel Vandoorne po drugim miejscu w debiutanckim sezonie, w tym sezonie zdominował GP2 Series. Jak na standardy GP2 to jego statystyki są porażające. 16 razy stał na podium, z czego wygrał 7 wyścigów (na 21), co ciekawe bywał drugi w Sprintach (gdzie na starcie odwraca się czołową ósemkę z pierwszego wyścigu), ale nigdy w nich nie wygrał. Jako jedyny ukończył wszystkie 21 wyścigów i tylko raz finiszował poza punktami (w sprincie w Silverstone). Ostatecznie sezon zakończył z dorobkiem 341.5 punktów, co dało mu aż 160 punktów przewagi nad drugim Alexem Rossim. Niestety na przyszły rok McLaren nie ma dla niego miejsca w F1 (albo i stety…) i prawdopodobnie pojawi się w japońskiej Super Formule (wbrew pozorom to nie jest byle jaka seria).


Pascal Wehrlein (DTM)


                Tym razem protegowany Mercedesa, który jednak w przeciwieństwie do juniora McLarena nie jest pewny swoich planów na przyszły rok. Chodzi o tegorocznego mistrza DTM- Pascala Wehrleina, który został najmłodszym mistrzem tej serii. Niemiec zdobył tytuł wygrywając tylko dwa wyścigi (to dwa razy mniej niż drugi Jamie Green) i 5 razy stając na podium (na 18 wyścigów), ale regularne finisze w punktach pozwoliły mu zgromadzić 169 punktów (o 19 więcej niż wspomniany już Green). Wehrlein był także uczestnikiem afery „Timo, wyrzuć go z toru”, ale o tym w dalszej części artykułu. Na przyszły rok Mercedes planuje dla Wehrleina albo posadę w Manorze w F1, albo GP2, albo pozostanie w DTM.


Alex Rins (MŚ Moto2)


                Alex Rins szturmem awansował z Moto3, tak jak Maverick Viniales rok temu. Na pierwsze jego podium w Moto2 nie trzeba było długo czekać, bowiem miało ono miejsce już w drugim wyścigu- w Ameryce, gdzie zajął trzecie miejsce. Po dwóch wyścigach był liderem klasyfikacji generalnej! Jednak zbyt długo się tym nienacieszył, bowiem dwa kolejne wyścigi nie były udane. Pierwsze zwycięstwo Hiszpan odniósł w Indianapolis. Poza tym wygrał również w Australii. Na podium stał łącznie 10 razy (na 18 wyścigów). Dwukrotnie przyjechał na metę bez punktów, jednego wyścigu nie ukończył, a z jednego został wykluczony za przeszkadzanie rywalom, gdy ci go zdublowali.


Max Verstappen (Formuła1)
                Tak głośnego debiutu to w Formule1 dawno nie było. Max Verstappen debiutując w wieku 17 lat stał się najmłodszym uczestnikiem wyścigu w F1 i już nikt tego rekordu nie pobije (nowe przepisy). Pojawiało się wiele różnych opinii. Ostatecznie przymknął niektórych krytykom usta. Był zawodnikiem, który wyprzedzał najwięcej, bo aż 49 razy, a niektóre z nich zapadły kibicom w pamięci (na przykład wyprzedzenie Felipe Nasra po zewnętrznej zakrętu Blanchimot na torze Spa). Bardzo szybko przystosował się do F1, nie popełniał zbyt wielu błędów (no, poza wypadkiem w Monako). Dlatego z gali wręczenia nagród FIA wyszedł aż z trzema wyróżnieniami: dla najlepszego młodego kierowcy, osobowość roku i akcja roku (wyżej wymieniony manewr wyprzedzania). Ponoć Mercedes i Ferrari starają się go pozyskać, ale na razie to tylko plotki. 




DZIWNE WYŚCIGI

MŚ Moto3: Grand Prix Indianapolis


                Pit-stopy w Moto3? W MotoGP to nic nowego, ale w Moto3? Ano, w Indianapolis byliśmy tego świadkami. I tu przypomnienie, w przeciwieństwie do MotoGP zawodnicy w Moto3 posiadają jeden motocykl. Przed startem trochę popadało, ale tor zaczął przesychać, większość zdecydowała się na opony deszczowe, ale było dwóch śmiałków, którzy wyjechali na slickach, a mianowicie- Livio Loi i John McPhee, którzy zajęli dwie pierwsze lokaty. Większość musiała odwiedzić mechaników (w tym zdobywca 3 miejsca, który wcześnie zjechał) i niektórzy mieli z tym problemy, m.in. późniejszy mistrz świata Danny Kent, który przez brak przygotowania spędził w alei serwisowej bardzo dużo czasu i finiszował na 21 miejscu ze stratą ponad jednego okrążenia.


MŚ MotoGP: Grand Prix San Marino


                To był najbardziej zwariowany wyścig w ostatnich latach w MotoGP. Na początku było sucho, więc zawodnicy ruszyli na slickach, później popadało więc większość zjechała po motocykle zaopatrzone w opony deszczowe, na koniec tor przesychał więc wszyscy na wetach zjechali po slicki. Marc Marquez przechytrzył zawodników Yamahy, zjeżdżając wcześniej na drugą zmianę (zawodnicy Yamahy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli tablicy od mechaników, aby zjechali), z tej trójki jako drugi zjechał Lorenzo (który jednak nie zajechał zbyt daleko, bo wyfrunął z toru przez zimnego slicka), a na końcu zjechał Rossi, jednak o podium mógł zapomnieć. Na drugim miejscu dojechał Bradley Smith, który w ogóle nie zmieniał motocykla(!), z kolei trzeci był Scott Redding, który po wywrotce na deszczówkach, wcześniej zjechał na zmianę. Przez długi czas po podium jechał Loriz Baz, który najwcześniej zjechał po slicki, jednak różnica w sprzęcie wypchnęła go poza podium, ale czwarte miejsce to i tak świetna pozycja. Kilka miesięcy później na Motegi zawodnicy Yamahy znów zostali przechytrzeni przez Hondę, tym razem przez Pedrosę, którzy chłodził opony deszczowe i wyprzedził obie Yamahy.


Formuła1: Grand Prix Węgier


                Hungaroring i niespodzianki? Niby wolny, kręty tor, ni ma gdzie wyprzedzać, nic się nie dzieje, ale jednak to był jeden z najlepszych wyścigów sezonu. Walka na łokcie, błędy, kolizje, wypadki. Czego chcieć więcej? Już po starcie się kotłowało. Nie dość, że Hamilton popsuł start, to jeszcze zwiedzał żwirek w szykanie, oczywiście kosztowało go to sporo czasu i musiał gonić. A to nie był koniec problemów Hamiltona, bowiem po kontakcie z Ricciardo miał uszkodzone przednie skrzydło i musiał zjechać po nowe. Najwyraźniej tego dnia kangur uwziął się na Mercedesa, bo niedługo później doszło do kolizji z Rosbergiem, który miał przebitą oponę, a Ricciardo uszkodzone skrzydło i o dziwo, po pit-stopie utrzymał się na podium. Wyniki były oczywiście niespodziewane. Wygrał Vettel przed Kwiatem, Ricciardo i Verstappenem, a piąty był… Fernando Alonso!


ME Formuły3: Monza
                Runda Mistrzostw Europy na torze Monza to był żenujący spektakl. Cała masa kolizji (dwa rolowania) w drugim wyścigu spowodowała przerwanie drugiego wyścigu. Zorganizowano spotkanie z zawodnikami, ale to nie pomogło i trzeci wyścig również trzeba było przerwać. Decyzja słuszna, bo kontynuacja wyścigu mogła by się zakończyć tragedią. Następna runda na torze Spa również nie obyła się bez chaosu. Drugi wyścig na Spa to również spektakl spektakularnych kraks, tym razem obyło się bez czerwonych flag. Jaki jest z tego wniosek? Niektóre tory są po prostu zbyt szybkie dla niektórych kierowców ME F3. Jeden z tych torów nie znalazł się w przyszłorocznym kalendarzu, a mianowicie Monza, ale zostaje Spa. Oby było jak najmniej takich crash derby. A oto próbka tego co, się działo:




NEWSY ROKU

MotoGP: Casey Stoner wraca do Ducati!


                Mało kto spodziewał się powrotu Stonera do Ducati, ale tak się właśnie stanie w przyszłym roku, ale po kolei. Australijczyk był zawodnikiem testowym Hondy, od czasu do czasu testował sobie motocykle MotoGP, wszystko było dobrze dopóki Dani Pedrosa musiał opuścić trzy tegoroczne wyścigi. Ponoć Stoner chciał go zastąpić (ale tylko w Austin), ale Honda się nie zgodziła, a do tego doszły słowne przepychanki z Marquezem (ale to były raczej wewnętrzne przepychanki). Punktem kulminacyjnym był start w ośmiogodzinnym wyścigu na torze Suzuka, gdzie w wyniku awarii motocykla Stoner wywrócił się w szybkim zakręcie (przed Spoon) i złamał nogę. W przyszłym roku Australijczyk będzie testował Ducati. Czy będzie powrót na pełen etat? No raczej nie. Czy będzie start z dziką kartą? A to już jest bardziej możliwe.


Formuła 1: Powrót Renault!

                Po długich negocjacjach Renault w końcu przejęło Lotusa (który wcześniej przejął Renault…). Zatem jest to powrót Renault od 2009 roku. Jest to najlepsza informacja dla Lotusa, który ledwo wiązał koniec z końcem. Już w tym roku kilka razy musiał interweniować sam Bernie Ecclestone i przyszłego roku mógłby nie przeżyć, mimo petrodolarów od Maldonado. W przyszłym roku w ich barwach pojadą Pastor Maldonado i Jolyon Palmer (który zastąpi odchodzącego do Haasa Grosjeana). Właśnie, apropos barw to jest największa zagadka, niektórzy mają swoją wizję (choć barwy Haasa to jeszcze większa zagadka). Czy będzie powrót koloru żółtego?


WTCC: Powrót Volvo!


                Zostajemy przy powrotach, tym razem WTCC i Volvo. Volvo w ostatnim czasie wahało się czy wracać do mistrzostw świata, czy też nie. Ich ostatnia wizyta była krótka, bo trwała tylko dwa lata. Po raz ostatni Volvo pojawiło się w 2013 roku w Szanghaju, było to C30 prowadzone przez Theda Bjorka, który w przyszłym roku będzie jeździł wraz z Fredrikiem Ekblomem. W między czasie Szwedzi zadebiutowali w V8 Supercars, gdzie radzą sobie całkiem dobrze. Czy zdetronizują Citroena? Raczej Citroen sam się zdetronizuje, bo rok 2016 będzie ostatnim fabrycznego zespołu.


WTCC/WRC: Citroen skupia się na WRC


                Jakiś czas temu Citroen poinformował o skupieniu uwagi na Rajdowych MŚ, w tym celu ogłoszono, że w przyszłym zawiesza starty w WRC (zamiast tego samochodami zajmie się PH Sport) i ogranicza zaangażowanie w WTCC (fabryczny zespół wystawi dwa samochody dla Lopeza i Mullera, a pozostałe 3 samochody trafią do zespołu Loeba, w którym pojadą Bennani, Demoustier i być może Tom Chilton. Natomiast w 2017 roku Citroen wraca do WRC z nowym samochodem i wycofuje się z WTCC (i samochody trafią do prywatnego/ych zespołu/ów). Dlaczego tak, a nie inaczej? Widocznie WRC bardziej im się opłaca marketingowo, a poza tym w WTCC co mieli wygrać, to wygrali, a i pewnie coś tam jeszcze z Lopezem i Mullerem wygrają).
                


Z WIELKIEJ CHMURY mały deszcz

Formuła1: McLaren i Honda

                W 2013 roku Honda ogłosiła Wielki powrót do Formuły1, tym większy, że ponownie miało być to połączenie z McLarenem. Oczywiście na myśl od razu przychodzą sukcesy McLarena i Hondy w latach 80 i 90. Na początku Honda skromnie podchodziła do tematu, ale niedługo później Yasuhisa Arai zaczął opowiadać o rzucaniu wyzwania Mercedesowi „Jestem pewny, że dorównamy Mercedesowi”. W październiku 2014 roku zaprezentowano zdjęcie silnika, a miesiąc później pojawił się na torze.

               
Na kolejnych testach, w Abu Zabi pojawiło się sporo problemów, no cóż… można by rzec choroba wieku dziecięcego. W McLarenie cały czas panował spokój. „Wszystko jest w porządku, będziemy wygrywać”, itd. W Australii trzeba było zredukować moc, żeby silnik wytrzymał, Magnussenowi (który zastępował tam Alonso) to nie pomogło, bo nawet nie wystartował, ale Button wprawdzie stracił 2 okrążenia do zwycięzcy, ale dojechał do mety. Kibice McLarena zaczynali już tracić cierpliwość, ale oni cały czas wierzyli w zwycięstwo, aż do Europejskiej części sezonu, gdzie zamiast zwycięstw ich celem stały się punkty, i tak to w zasadzie wyglądało do końca sezonu. Japończycy jednak cały czas wierzyli w sukces, ale miniony rok to pasmo awarii, kar, frustracji, tułania się na końcu stawki (w klasyfikacji wyprzedzili tylko Manor Marussię) i brak perspektyw na poprawę w tym sezonie. W Japonii Alonso określił ten silnik mianem „silnika GP2”,  w Brazylii z kolei postanowił się poopalać, a później wskoczyć wraz z Buttonem na podium.





Ich celem na przyszły rok jest znaczna poprawa- nawet 2.5 sekundy na okrążeniu i walka o podium. Z jeden strony Ferrari udało się poprawić, a z drugiej strony Renault się stoczyło. Jak będzie w przyszłym roku? Oby lepiej, bo smutno patrzeć na McLarena na szarym końcu.


FIA WEC: Trzęsienie ziemi w wykonaniu Nissana

                W maju 2014 roku Nissan ogłosił wejście do kategorii LMP1 z GT-R LM Nismo, Nissan był dosyć oszczędny w ujawnianiu szczegółów. Pojawiały się mniej, lub bardziej oficjalne rysunki i zdjęcia z testów, z których wynikało, że ten samochód będzie miał silnik z przodu, co było nie do uwierzenia. W lutym tego roku Nissan został zaprezentowany, i to z przytupem, bo Nissan wykupił 90-sekundowy spot podczas finału futbolu amerykańskiego Superbowl. Przypuszczenia okazały się prawdziwe, ten samochód miał silnik i napęd spalinowy z przodu (z tyłu miał być napęd elektryczny)!                 Ostatnim takim pojazdem był Panoz LMP-1 Roadster, który ponad 10 lat temu odniósł kilka sukcesów za oceanem. Ale wróćmy do Nissana, wszystko było świetnie- bynajmniej tak mówili w Nissanie. Samochód ponoć miał walczyć z czołówką. Kierowcami zostali: #21 Tsugio Matsuda, Lucas Ordonez, Mark Szulszycki (ten ostatni zastąpił Marca Gene, który chyba wiedział, że za wiele to się nienajeździ), #22 Harry Tincknell, Alex Buncombe, Michael Krumm, #23 Olivier Pla, Jann Mardenborough, Max Chilton. Dwa prototypy miały już zadebiutować podczas rundy FIA WEC w Silverstone, ale pojawiły się problemy. Bolid nie przeszedł pierwszych testów zderzeniowych, a w dodatku- o dziwo- był problem z napędem hybrydowym. Tak więc debiut w warunkach wyścigowych miał nastąpić w LeMans. Darren Kox mówił wtedy: kontynuujemy program i zamierzamy poświęcić więcej czasu na testowanie niż ściganie się”. Nissan miał dalej testować w USA. „Kolejne cztery dni umożliwią nam wypracowanie przebiegu pojazdu, by być pewnym, że jesteśmy gotowi do naszego wyścigu życia na Le Mans”. Fani byli coraz bardziej rozczarowani. Przyszła pora na test przed LeMans, gdzie pojawiały się kolejne problemy techniczne. Problemem była również konstrukcja bolidu, przez którą kierowcy musieli omijać krawężniki, a i hamulce nie dawały rady. Jedynym pozytywem była prędkość 336 km/h na prostej. Jak się okazuje prędkość maksymalna to nie wszystko, bo czasy okrążeń nie powalały. Nissan nie tracił jednak optymizmu. Przyszła pora na LeMans, gdzie niewiele się zmieniło. Nissany traciły ponad 20 sekund na okrążeniu do najlepszych, a do mety nie dojechał żaden z samochodów. Po wyścigu pojawiły się plotki jakoby Nissan w ogóle nie używał napędu hybrydowego (początkowo miał być w kategorii 8MJ, a ostatecznie padło na 2MJ). „Większość producentów LMP1 nie kończy 24h Le Mans podczas pierwszej próby”. Może i nie wszyscy w LMP1 kończą LeMans podczas pierwszej próby, ale przynajmniej mają tempo LMP1, a nie LMP2. Kierowcy również byli optymistycznie nastawieni, inaczej było z obserwatorami i fanami, którzy byli zażenowani całą sytuacją.



Wkrótce potem Nissan wycofał się z pozostałych rund WEC, aby lepiej się przygotować. Poprawiali, testowali, jednak ostatecznie nie pojawią się w przyszłym roku i prawdopodobnie jest koniec kariery GT-R LM. Być może Nissan powróci z bardziej konwencjonalnym pojazdem. Ten samochód początkowo odnosił sukcesy… marketingowe, ale co z tego skoro brakuje sukcesów sportowych? Po porażce Darren Kox odszedł z Nissana. Honor Nissana został uratowany, dzięki wyścigom GT. „Godzilla” GT-R GT3 triumfował w 12H Bathurst (Strauss, Chiyo, Reip), a do tego Buncombe, Chiyo i Reip zdobyli mistrzowski tytuł w Blancpain Endurance Series, wygrywając jeden wyścig.


AFERY I KONTROWERSJE

Formuła 1: Afera szpiegowska, której nie było…
                Zaczynamy od najkrótszej afery w tym roku, choć w zasadzie to nie było żadnej afery. Mercedes złożył pozew przeciwko Benjaminowi Hoyle`owi, który przed odejściem z Mercedesa miał ponoć zabiegać o pozyskanie tajnych danych, aby podarować je Ferrari. Scuderia zdementowała te doniesienia, a dochodzenie Mercedesa nie wykryło nieprawidłowości, mimo iż początkowo w Mercedesie mówili, że „Pan Hoyle oraz potencjalnie Ferrari, zyskali przewagę niezgodnie z prawem”.


„Wyrzuć go z toru!”- wersja DTM

                Tym samym przechodzimy do konkretów. 2 sierpnia, Spielberg, Austria, tor Red Bull Ring. Przez radio w Audi Timo Scheidera padają słowa, które wstrząsły światem DTM. Chodzi o słowa Wolfganga Urlicha „Timo, wyrzuć go z toru”, mówiąc „go” chodziło mu o Pascala Wehrleina, który walczył o tytuł z innym kierowcą Audi Mattiasem Ekstromem. Jak szef każde to trzeba to zrobić i Scheider dotknął samochodu Roberta Wickensa, który z kolei dotknął Wehrleina i tak dwa Mercedesy wylądowały poza torem, a zawodnik Audi pojechał dalej. Audi się oczywiście musiało tłumaczyć. Scheider: Nie usłyszałem takiej wiadomości przez radio. Sytuacja zaczęła się od tego, że Robert mnie zablokował, aby Pascal mógł odjechać. Obaj się wspierali”; Urlich: „Przykro mi, ale to ja powiedziałem 'Timo, wyrzuć go z toru', gdy przebywałem w naszym centrum dowodzenia. Nie jestem podczas wyścigu w tym miejscu i nie wiedziałem, że radio działa.”. Ostatecznie Scheider został wykluczony zarówno z tego, jak i z kolejnych wyścigów w Moskwie, dr. Urlich miał szlaban na team-radio, Audi zostało pozbawione punktów zdobytych w Austrii i dostało 200 tysięcy euro grzywny. Jak widać niewiele im to dało, bo Wehrlein i tak został mistrzem, a Audi przegrało w klasyfikacji producentów.


„Wyrzuć go z toru!”- wersja MotoGP

                Trzy miesiące później podobna sytuacja miała miejsce w MotoGP na torze Sepang, choć ta afera wybuchła już tydzień wcześniej w Australii (a niektórzy uważają, że już tutaj). Zacznijmy od początku. GP Australii zostało uznane za najlepsze Grand Prix w tym roku, a nawet w ostatnich latach. Po wyścigu Valentino Rossi oskarżał Marca Marqueza o spowalnianie tempa, aby pomóc rodakowi Jorge Lorenzo, obóz Marqueza twierdził, że w pewnym momencie musiał schładzać oponę. Tłumaczenie nawet trzymało się kupy, zwłaszcza, że nie tylko on miał problemy z oponami. Kilka dni później na konferencji prasowej przed wyścigiem w Malezji Rossi wytoczył ciężkie działa, wygadując stworzone i niestworzone historie. Świat MotoGP był zszokowany tymi wypowiedziami. Kolejny wybuch miał miejsce w niedzielę. Wtedy to Marquez raczej celowo blokował Rossiego (ale o tym przepisy nic nie mówią), Rossi się wkurzył i postanowił wyrzucić Hiszpana z toru. A co się działo po tym wszystkim? Rossi tłumaczył się, że to nie było celowe (z perspektywy widza wyglądało to inaczej), a obóz Marqueza twierdził, że Rossi go kopnął (z perspektywy widza wyglądało to inaczej). Jako, że Rossi ma wielu fanów i fanatyków, to wylała się fala hejtów na Marqueza i Lorenzo. Oberwało się również organizatorom i sędziom MotoGP, którzy wlepili doktorowi 3 punkty karne, a te 3 punkty, wraz z jednym za blokowanie Lorenzo w Misano oznaczało start w Walencji z końca stawki! Rossi odwoływał się do Sądu Arbitrażowego, ale nic nie zmieniło. W Walencji znów wrzało. Przy zwycięstwie Lorenzo, Rossi potrzebował trzeciego miejsca, ale niestety Lorenzo wygrał, a Rossi dojechał czwarty za dwójką Repsol Hondy. Po tym wyścigu znów pojawiły się sugestie jakoby Marquez pomagał Lorenzo. Marquez nie walczył z Lorenzo, ale już ataki Pedrosy mocno odpierał. Marquez oczywiście wszystkiemu zaprzeczył. Jak to wszystko wyglądało naprawdę? Tego to nie wiemy i długo się nie dowiemy, albo i wcale. Być może Marquez i/lub Rossi napisze kiedyś jakąś książkę i opowie o tych wydarzeniach? Jedno jest pewne bezapelacyjnym zwycięzcą tego pojedynku jest Dani Pedrosa, który wygrał GP Malezji, a od afery całkowicie się odciął. Nawet mistrz świata Jorge Lorenzo nie zachował się z klasą (chociażby kciuk w dół podczas wręczania pucharu Rossiemu w Malezji). Niedawno Jack Miller stwierdził, że MotoGP potrzebuje takich kontrowersji. Osobiście się z nim nie zgadzam, bo chyba nikt nie chce oglądać nieczystej walki.


POLSKIE SUKCESY
                Mijający rok przyniósł sporo sukcesów Polaków, zarówno w rajdach terenowych, płaskich jak i w wyścigach.

Rafał Sonik: zwycięstwo w Rajdzie Dakar i czwarty Puchar Świata w rajdach cross country (quady)

                Rafał Sonik doskonały sezon zaczął od pierwszego zwycięstwa w Rajdzie Dakar, będąc najszybszym na 2 z 13 etapów, a na siedmiu z nich plasował się w czołowej dziesiątce. Zawodnik Yamahy wypracował prawie 3 godziny przewagi nad drugim Argentyńczykiem Jeremiasem Gonzalesem.
                Po tym sukcesie Sonik nie zwalniał tempa, wygrał 3 rajdy Pucharu Świata (Sealine Cross-Country Rally, Sardegna Rally Race i OiLibya Rally), a w pozostałych trzech rajdach dojeżdżał na drugiej pozycji, zgromadził 153 punkty i po raz czwarty w karierze zdobył Puchar Świata. Po piętach deptał mu Katarczyk Mohammed Abu Issa, jednak opuścił on dwie ostatnie rundy.


Krzysztof Hołowczyc: trzecie miejsce w Rajdzie Dakar (samochody)


                W swoim ostatnim Dakarze Krzysztof Hołowczyc wraz z Xavierem Panserim w Mini zajął trzecie miejsce, finiszując 1.5 godziny za Nasserem Al-Attiyahem i mniej niż godzinę za Ginielem de Villiersem. Dla Hołka było to jedyne podium w Rajdzie Dakar.
                Hołowczyc kończy karierę w rajdach terenowych, ale to nie oznacza definitywnego końca kariery, bo w tym roku zadebiutował w rally crossie (wraz z Martinem Kaczmarskim), w RX Lites przy Mistrzostwach Świata. Po wielu przygodach i opuszczonej jednej rundy (w Szwecji) zajął ósme miejsce z dorobkiem 59 punktów (tyle samo co Kaczmarski), niestety ani razu nie stanął na podium. Hołek wystartował oczywiście również w Rajdzie Polski, w klasie WRC-2, gdzie zajął 24 miejsce w klasyfikacji generalnej (z prawie 18 minutową stratą) i 10 w WRC-2 (ze stratą 12 minut do Lappiego), zgarniając jeden punkcik. Na przyszły rok Hołowczyc i Kaczmarski planują starty w kategorii Supercar.


Kajetan Kajetanowicz i Jarek Baran: Rajdowe Mistrzostwo Europy


                Kajetan Kajetanowicz startujący Fordem Fiestą R5 wygrał trzy z ośmiu rajdów Mistrzostw Europy (zimowe Janner oraz szutrowe rajdy na Cyprze i w Grecji) i wszystkie rajdy (oprócz Liepaji, której nie ukończył) kończył na pudle. Ostatecznie zgromadził 230 punktów, wyprzedzając Craiga Breena i Aleksieja Lukjaniuka. Ponadto Kajto zdobył Ice Master i Gravel Master ERC. Jarek Baran zdobył tytuł w klasyfikacji pilotów, a zespół Lotos Rally Team został mistrzem wśród zespołów. Kajetanowicz wygrał w tym roku również Rajd Barbórka, w tym Kryterium Karowa. Na przyszły rok Kajto planuje starty w ERC, lub WRC-2.


Michał Broniszewski: wicemistrzostwo BES w klasie PRO-AM i zwycięstwo w 12H Yas Marina


                Wprawdzie Michał Broniszewski wraz z Alessandro Bonaccinim i Michaelem Lyonsem (Ferrari, zespołu Kessel Racing) odniósł jedno zwycięstwo i zdobył wicemistrzostwo w Blancpain Endurance Series w kategorii Pro-Am, to jednak czuć niedosyt, ponieważ była spora szansa na mistrzostwo. Została zaprzepaszczona podczas 24H Spa, gdzie po kolizji Andrei Picciniego (który był 4 zawodnikiem na Spa) z Mercedesem załoga wyjechała bez punktów (podczas 24H Spa trzykrotnie można zdobyć punkty- po 6,12 i 24 godzinach). Po wyścigu w Spa mistrzostwo przypieczętowali Duncan Cameron i Matt Griffin z Ferrari zespołu AF Corse, którzy zdobyli 88 punktów. Załoga Ferrari z numerem 11 (to z Broniszewskim) zakończyło sezon BES z dorobkiem 63 punktów, jednym zwycięstwem (w Paul Ricard) i dwoma innymi podiami (na Monzy i Nurburgringu). Na osłodę pozostało zwycięstwo Michała Broniszewskiego, Giacomo Picciniego i fabrycznego kierowcy Ferrari Davide Rigona w dwunastogodzinnym wyścigu na torze Yas Marina, finiszując przed Mercedesem od Black Falkon i Aston Martinem zespołu Oman Racing. Kolejny sezon Broniszewski zaczyna bardzo wcześnie, bo już 15 stycznia wystartuje w 24H Dubai, tym razem nie w Ferrari, lecz w nowym Mercedesie AMG GT3, w zespole Black Falkon wraz ze zwycięzcami poprzedniej edycji Abdulazizem Al Faisalem (z którym Kuba Giermaziak startował w LeMans), Hubertem Hauptem i Yelmerem Buurmanem oraz z prawdziwą ikoną, 5-krotnym (a nawet 6-krotnym) mistrzem DTM Berndem Schneiderem. Oprócz tego Broniszewski planuje też starty w pełnym sezonie Blancpain GT Series (zarówno Endurance, jak i Sprint) i w Europejskiej Serii LeMans prawdopodobnie w Ferrari..


Jan Kisiel: mistrzostwo w Audi TT Cup


                Pierwsze dwie rundy nowego pucharu należały do Duńczyka Nicolaja Moller Madsena, jednak od rundy na Red Bull Ringu zaczęła się fantastyczna passa Janka Kisiela, który wygrał (pomijając startujących gości, którzy nie punktowali) 5 z 12 wyścigów (w tym 4 z rzędu na torach Oschersleben i Nurburgring), a w czołowej trójce ukończył 9 wyścigów. Ostatecznie zgromadził 231 punktów, wyprzedzając o 25 Moller Madsena i został pierwszym mistrzem Audi TT Cup. Miejmy nadzieję, że jego kariera nabierze rozpędu.


Maciej Dreszer: mistrzostwo BMW M235i Racing Cup i wicemistrzostwo 24H Series w klasie CUP1


                Maciej Dreszer rozpoczął sezon od startu za kierownicą Toyoty GT86 z zespołem Pit-Lane w 24H Dubai w klasie A2, gdzie wraz Jacquesem Derenne`m, „Brodym”, Kurtem Dujardynem i Haraldem Rettichem zajął 13 pozycję. Na kolejne wyścigi cyklu 24H Series przesiadł się do kategorii CUP1 i do BMW M235i Racing. Startował tam aż w trzech różnych zespołach (w Mugello i Barcelonie w zespole #71 Sorg Rennsport; w Zandvoort w #79 DUWO Racing, a na Paul Ricard w #70 Mission Possible Racing). Ostatecznie trzykrotnie stał na podium, zgromadził 87 punktów i zajął drugie miejsce 12 punktów za Gustavem Engljahringerem.
                Dreszer skupił się jednak na belgijskim pucharze BMW M235i, gdzie wraz ze Stephane Kox (córką utytułowanego kierowcy GT Petera Koxa) wystartował w siedmiu wyścigach. Wygrali 24H Zolder, gdzie zdobyli komplet punktów (można było tam zdobyć punkty po 6,12,18 i 24 godzinach) i drugą rundę na torze Spa. Na podium stali łącznie 6 razy (w jednej rundzie zajęli czwarte miejsce), zdobyli 209 punktów (po odjęciu najgorszego wyniku 196) i wyprzedzili o 20 oczek (o 23 po odjęciu najgorszych wyników) Michaela Schreya. Póki co nic nie wiadomo na temat planów Dreszera na przyszły rok.




Mistrzowie 2015 roku:
- Formuła 1: #44 Lewis Hamilton (Mercedes)- Mercedes GP
- MotoGP: #99 Jorge Lorenzo (Yamaha)- Yamaha MotoGP Team- Yamaha
- Moto2: #5 Johann Zarco (Kalex)
- Moto3: #52 Danny Kent (Honda)
- Formuła E: #99 Nelson Piquet Jr. (China Racing)- e.DAMS Renault
- WRC: #1 Sebastien Ogier (Volkswagen)- Volkswagen Motorsport
- WTCC: #37 Jose Maria Lopez (Citroen)- Citroen Total WTCC- Citroen
- WEC (LMP1): #17 Webber/Hartley/Bernhard (Porsche)- Porsche Team- Porsche
- WEC (LMP2): #26 Rusinov/Canal/Bird (G-Drive Racing)- G-Drive Racing-
- WEC (GTE Pro): #91 Lietz (Porsche)- Porsche Team Manthey- Porsche
- WEC (GTE Am): #72 Shaitar/Basov/Bertollini (Ferrari)- SMP Racing
- DTM: #94 Pascal Wehrlein (Mercedes)- HWA Team- BMW
- WSBK: #65 Jonathan Rea (Kawasaki)- Kawasaki
- WRX: #1 Petter Solberg (Citroen)- Team Peugeot Hansen
- GP2 Series: #5 Stoffel Vandoorne (ART GP)- ART Grand Prix
- GP3 Series: #6 Esteban Ocon (ART GP)- ART Grand Prix
- ME Formuła3: #1 Felix Rosenqvist (Prema)- Prema Powerteam


Zima trwa, ale to nie oznacza przerwy w rywalizacji, bowiem 3 stycznia rusza Rajd Dakar, 15 i 16 odbędzie się 24H Dubai, a 22 rusza kolejny sezon w Rajdowych Mistrzostwach Świata. W tych wszystkich wydarzeniach nie zabraknie Polaków.


Wszelkie zdjęcia pochodzą z oficjalnych stron internetowych kierowców, zespołów, serii wyścigowych, gettyimages.com, swiatwyscigow.pl, lub po prostu z Google.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz